Pozostań dzieckiem, aby cię zawsze mogły kochać twoje dzieci.
Wyjęłam telefonu
i wykręciłam numer do mamy. Nim się obejrzałam, kobieta odebrała telefon. Cała
się trzęsłam, ale wiedziałam, że muszę powiedzieć mamie o tym, co się tu wydarzyło.
Tłumaczyłam jej wszystko, a w słuchawce nie słyszałam żywej duszy. Aby upewnić
się, że mnie słucha, co jakiś czas pytałam, czy mnie rozumie. Ona przytakiwała,
a na koniec powiedziała, że dom już kupiła i za dwa dni będzie całą rodziną
tutaj.
Gdy skończyłam z
nią rozmawiać , usiadłam na łóżku i zaczęłam głęboko o tym wszystkim myśleć. W
pewnej chwili do pokoju wszedł James.
-Może byś
zapukał, co?!- warknęłam, a on wyszedł z pomieszczenia i zrobił to , o co go
prosiłam.
-Nie chcę z tobą
rozmawiać.- powiedziałam, ale on i tak wszedł. Popatrzył na mnie swoimi
pięknymi, brązowo-zielonymi oczami i chciał mnie objąć.
-Nie dotykaj
mnie.- walnęłam go w ręce i posłałam mu zdenerwowane spojrzenie.
-Ty nic nie
rozumiesz, my chcieliśmy..
-Nie chcę
wiedzieć, nie interesuje mnie to, co wy chcieliście.- przeszkodziłam mu.
-Możesz mnie
chociaż wysłuchać?!- krzyknął, a ja wstałam i z bolącym sercem wyszłam z
pokoju. Zaczęłam kierować się do salonu, lecz tam nikogo nie zastałam. Dziś
jest ten wieczór, w którym Carlos ma oświadczyć się Ninie… Ciekawe, jak im
idzie. Muszę iść się przejść i przemyśleć wszystko, od nowa.
Oczami Carlosa.
Jechaliśmy autem
w wyznaczone miejsce. Spoglądałem co jakiś czas na Ninę, która była
podekscytowana.
-Co to za
niespodzianka, o której mi mówiłeś? – zapytała, a ja posłałem jej ciepły
uśmiech.
-Zobaczysz
kochanie na miejscu.- powiedziałem i nadal prowadziłem auto. Wreszcie
dojechaliśmy pod ogromny budynek.
-No przecież ja
nie jestem ubrana odpowiednio na mecz!- krzyknęła zdziwiona Perge. Wysiadłem z
auta i ruszyłem otworzyć jej drzwi. Oboje zaczęliśmy się kierować w stronę
wejścia. Wyjąłem klucze z kieszeni i przekręciłem zamek od głównych drzwi.
-Co ty robisz?-
zadała kolejne pytanie, ale ja znów jej nie odpowiedziałem. Otworzyłem jej
szerzej drzwi i wpuściłem do środka. Położyłem ręce na jej oczach i prowadziłem ją
na trybuny.Usiedliśmy na specjalnych siedzeniach, które przygotowałem i zdjąłem z jej oczu dłonie. -O jacie.!- zawołała zachwycona . Rozejrzała się dookoła i spostrzegła wielki ekran, na którym widniały różne napisy. -Gotowa na seans?- zapytałem, a ona przytaknęła ruchem głowy. Film zaczął lecieć, a słysząc piosenkę z Titanica , dziewczyna od razu mnie mocno przytuliła. Wtuleni patrzyliśmy na film, a gdy się skończył reflektory padły na stolik.. Oczami Niny. Spojrzałam na ślicznie ustrojony stoliczek, który stał na środku boiska. Pena podał mi dłoń i zaczął kierować do stolika. Nagle podeszło do nas kilku kelnerów i złożyło posiłek na blacie. To wszystko było takie piękne, że nie chciałam przerywać tego momentu. Patrzyłam na mojego ukochanego,gdy nagle ktoś zaczął grać na skrzypcach. -Jezu! Carlos! To co zrobiłeś jest niesamowity!- zawołałam prawie wzruszona. Zaczęliśmy jeść spaghetti. Nagle zobaczyłam coś srebrnego. Wyjęłam to, a Carlos szybko podbiegł i wziął mi to z rąk.Uklęknął przede mną i spojrzał mi głęboko w oczy. Muzyka lekko ucichła, ale nadal grała. Pena odchrząknął i złapał mnie za rękę. -Czy ty, moja ukochana Nino Pergę, uczynisz mnie najszczęśliwszym na całym świecie i wyjdziesz za mnie?- po policzku spłynęły mi łzy. -TAK! - krzyknęłam, a Pena założył mi pierścionek na palec i podniósł z krzesła. Zaczął kręcić wokół własnej osi i pocałował.. Zdecydowanie, to najwspanialsze, co mnie w życiu spotkało! Oczami Claudii. Siedziałam w milczeniu z Anitą. Tylko ona wiedziała o tym, co się stało. No .. I moja mama. -Wiesz co? Może powiedz też o tym mamie Jamesa.- powiedziała przyjaciółka. -Zwariowałaś?! Powie Jamesowi, a tego musimy uniknąć...- westchnęłam. -Nie ma bata! Musisz!- nakazała. Wyjęłam telefon i .. Wykręciłam do niej nr.. __________________ Znów jakiś słaby rozdział. Nie chciało mi się go pisać w ogóle ;C Ale.. Jest! Co o nim sądzicie? :) Czekam na komy! <3 love you <3
Gif - przesłodki, najsłodszy, uroczy, kochany, genialny! Nie mam określeń <333
Paradoks.
Spotkać swego księcia, a po pocałunku przekonać się, że był zwykłą żabą.
Gdy weszłam do domu zastałam tam całującego się Jamesa.
Widocznie był zadowolony z danej sytuacji. Zdenerwowana wtargnęłam do
pomieszczenia i pierwsze, co chciałam zrobić, to zacząć płakać, ale już sobie
to ostatnio obiecałam: Nie będę płakać przez Jamesa. Odchrząknęłam jedynie i
czekałam na reakcje Maslowa. Ten jak opętany odwrócił się w moją stronę i wstał
od razu na nogi. Chciał przepraszać, a ja, ze śmiechem zaprzeczałam ruchem
głowy.
-James.. Wiesz co? Jesteś żałosny. Myślisz, że przez to, że
byłam w tobie po uszy zakochana, daruję ci wszystko? Otóż właśnie ten błogi
stan przeminął i już nie byłam najaraną życiem nastolatką. Dorosłam do
prawdziwego związku. Widocznie tylko ja. Nie mam zamiaru tego dłużej ciągnąć.
Zrywam z tobą.- wypowiadając ostatnie słowa walnęłam lekko pięścią klatkę
piersiową chłopaka. Ze spuszczoną głową opuściłam salon i ruszyłam do swojego
pokoju. Nie mam zamiaru niszczyć pozostałych marzeń, przez jednego chłopaka.
Przede mną połowa wakacji! Mogę spełnić swoje marzenia! Na dodatek singiel z
Justinem Bieberem… To było coś. Być nieznaną nikomu osobą i śpiewać z taką
osobą jak on, to już spełnienie swoich marzeń. Dzięki niemu prawdopodobnie będę
miała otwartą bramę do różnych wytwórni. Nagram swoją płytę i zobaczymy, co los
nam przyniesie. Ciekawi mnie jedno. Co to była za dziewczyna… To pytanie
wyjadało mnie od środka, więc nie zwlekając dłużej, postanowiłam się o niej coś
dowiedzieć. Napisałam SMS’a do Niny i poprosiłam o rozmowę. Ta, jak oparzona
wleciała do pokoju, parę sekund później. Fakt, siedziała na dole, więc daleko
do mnie nie miała. Usiadła naprzeciwko mnie i z miną zbitego psiaka spoglądała
na mnie.
-Proszę cię, tylko nie płacz.- szepnęła, a ja wywróciłam
oczami.
-Nie mam zamiaru uronić ani jednej łzy. Jak na razie, to nie
jest mi smutno. Prędzej jestem tak wkurzona, że zabiłabym tą krowę, co się
pasie tam na dole.- mówiłam, zaciskając dłonie w pięść. Nina widząc moje
zachowanie zaczęła się śmiać, a ja dołączyłam do niej.
-Powiedz mi chociaż, kto to.- poprosiłam, a ona widocznie
nie chciała o tym mówić. –No Nina. Proszę! Powiedz!- dodałam z prośbą w głosie.
Ta, nie umiejąc się nie zgodzić, usiadła po turecku naprzeciw mnie i spojrzała
mi głęboko w oczy.
-Nie zrobisz nic głupiego?- zapytała, aby się upewnić, czy
może mi o niej powiedzieć.
-Nic, a nic.- przytaknęłam, a przyjaciółka zaczęła
opowiadać, że to ta sama dziewczyna, z którą zdradził mnie ostatnio. Nazywa się
Halston Sage i jest aktorką.
-Dlatego wolał ją… Jest sławna, bogata i pewnie piękna.
Nawet się na nią nie popatrzyłam.
-Proszę cię.. Ta twarz, to jak jakiś zdechły koń wygląda. Po
prostu… Nie wiem, co on w niej widzi. Ona już poszła, a teraz Carlos z nim
rozmawia. Szkoda mi słów do niego. Z Jamesa to kawał chama i nie zasługuje na
taką, jak ty.- rzuciła Nina i przytuliła mnie mocno. Odwzajemniłam gest i nagle
zadzwonił mój telefon. Ruszyłam go odebrać. Była to Anita , która oświadczyła,
że jest na lotnisku w L.A. i prosiła, abym przyjechała po nią i Logana. Z
wielką chęcią wzięłam kumpelę i obie ruszyłyśmy po parę. Gdy byłyśmy na
lotnisku, wypatrywaliśmy ich, aż wreszcie dostrzegłam Logana. Podbiegłam do
nich i mocno ich przytuliłam.
-A gdzie James?!- spytała zdziwiona Anita. Ciężko
odetchnęłam i przełknęłam głośno ślinę.
-Co jest?- dopytywał Logan. Bez słowa odwróciłam się na
pięcie i zaczęłam kierować się do wyjścia. Niepytając przyjaciół o podróż, pragnęłam znaleźć się w łóżku, przykryta
kołdrą, tak, aby nikt mnie nie dostrzegł. Żebym mogła się rozpłakać, bez
świadków. Nie będę słaba, nie…
Wtargnęłam do domu i zobaczyłam, że James stoi przy
schodach. Chcąc nie chcąc chciałam dotrzeć do pokoju, który jest na piętrze,
więc musiałam się spotkać z tym oszołomem.
-Przepuść mnie.-warknęłam, gdy Maslow zablokował przejście.
-Nie i proszę cię, wysłuchaj mnie!- poprosił i złapał mnie
za ręce.
-Nie będę z tobą rozmawiać. Miałeś dwie szanse i chyba o te
dwie za dużo!!! Nie interesuje mnie już to, co ty chcesz mi powiedzieć.
Postanowiłam spełnić marzenia i zniknąć ci z życia. Daj mi teraz przejść !-
nakazałam, ale jak to James, zawsze uparty, nadal nie pozwolił mi go wyminąć.
Popchnęłam go, ale niestety był zbyt silny jak na mnie.
-Błagam cię, Claudia… Czy to tak wiele posłuchać to, co
chciałem ci powiedzieć?!- spytał z nadzieją, że się zgodzę zamienić parę słów.
-Nie, nie będę cię słuchać. Nie, nie dam nam kolejnej szansy
i NIE , nie chcę wiedzieć, jaka jest twoja wersja. Trzy razy nie, dziękujemy,
nie przechodzisz dalej.- wyrwałam się z uścisków mężczyzny i zaczęłam biec do
pokoju. Do oczu napływały ciężkie łzy, które ukrywałam odkąd zerwałam z
Jamesem. Biłam się, zaciskałam zęby, aby one nie spłynęły, ale niestety..
Przegrałam z własną sobą. Jedna, ogromna i ciężka łza, powoli sunęła się po
policzku. Spojrzałam w wyświetlacz telefonu i zobaczyłam siebie i mamę na nim.
Pomyślałam, że to właśnie jej tu brakuje. Chciałabym jej o wszystkim
powiedzieć, ale gdy ona się dowie, że Maslow znów to zrobił, ona go zabije i
będzie kazała mi wrócić do domu. Mam jednak inne rozwiązanie, które muszę
przemyśleć przez noc.
I tak zapowiadała się dość długa i wyczerpująca noc.
Odpaliłam laptopa i zaczęłam przeglądać różne oferty… Najpierw przeglądałam
różne wytwórnie i natknęłam się na jedną, która była warta uwagi. Teraz tylko
pozostało znaleźć dom. Poszukałam i również znalazłam kilka ogłoszeń. Wysłałam
je na skeypie mamie i poprosiłam, aby je przejrzała. W pewnej chwili, ktoś
zapukał do drzwi. Podeszłam do nich i zobaczyłam Anitę. Bez namysłu ją
wpuściłam do środka.
-Co jest?- zapytała o niczym nie wiedząc. Gdy doszła do
łóżka zobaczyła, że przeglądam różne ogłoszenia w sprawie domu do zakupu w L.A.
-No nie mów, że masz zamiar zamieszkać sama z Jamesem w
jednym z tych domów!!!- zawołała podekscytowana, a ja ruchem palca ją
uciszyłam.
-Właśnie tego nie mówię, bo mam zamiar zamieszkać tu z rodzicami.-
usiadłam naprzeciwko niej i spojrzałam na nią i na ekran laptopa.
-A czemu nie z Jamesem?- dopytywała, a ja znów spuściłam
głowę w dół.
-Bo to koniec.- dodałam, a ona zrobiła duże oczy. Widocznie
była w szoku, po raz drugi, że ze sobą zerwaliśmy.
-No, ale dlaczego?
-Długa historia, związana ze zdradą. Nie mam ochoty o tym
rozmawiać. Po prostu James znów mnie zdradził. Nie chcę , aby to się
powtarzało. – przyznałam i położyłam się na poduszce. Przyjaciółka zrobiła to
samo, tylko obok. Byłyśmy jak siostry, nie rozłączne od dziecka! Czułam się,
jakbym miała siostrę bliźniaczkę, o której od zawsze marzyłam. Mogłam jej
powiedzieć wszystko, a ona to zrozumie, wysłucha i pomoże, a czasem dokopie
temu co trzeba.
-Teraz mi powiedz, bo tego w ogóle nie rozumiem! Siedzisz tu
normalnie, nie widać po tobie, że zerwaliście… Nie jest ci źle?- posłała mi
pytające spojrzenie. Zamknęłam oczy i położyłam na nich ręce.
-Wiesz… Cierpię duchowo, nie muszę tego robić fizycznie.
Fakt, faktem… Bardzo mi go brakuje, bo nadal go kocham, ale nie wybaczę mu
zdrady drugi raz. Nie, po prostu… On może jedzie cały czas na dwa fronty, a ja
nic o tym nie wiem. Nie chcę nawetmyśleć, jak to może naprawdę wyglądać.- nim się obejrzałam, obie
zasnęłyśmy.
Następnego ranka, gdy się obudziłyśmy, spojrzałyśmy na
zegarek, na którym widniała godzina 11;30.
-No to sobie pospałyśmy…- westchnęłam przeciągając się
niezdarnie. Przetarłam zaspane oczy i popatrzyłam na Anitę.
-Halooo… Ziemia do Pani Henderson! Proszę się budzić… -
potrząsnęłam nią, a ona nadal była nieprzytomna. Zepchnęłam ją z łóżka, a ta
jak oparzona podniosła się do góry. Zaczęłam się śmiać i podeszłam do krzesła
po szlafrok. Anita ruszyła do swojego pokoju, a ja szybko sprzątnęłam w tym.
Spojrzałam w ekran otwartego laptopa. Mama widocznie sprawdzała oferty,
ponieważ napisała mi , że ciekawi ją dom z linka numer cztery. Odpisałam, że
chciałabym, aby tu zamieszkała…
Zeszłam na dół, na śniadanie i zobaczyłam Kendalla, Carlosa,
Logana, Ninę, Asię oraz Anitę. Wszyscy siedzieli przy stole i zawzięcie o czymś
dyskutowali. Gdy tylko ja dotarłam do owego miejsca , konwersacja ucichła.
-Okejj…- westchnęłam i ruszyłam zrobić sobie śniadanie. Gdy
jadłam owy posiłek, zrobiło mi się nie dobrze. Pobiegłam do łazienki i
zwymiotowałam. Usiadłam na toalecie i oparłam głowę o kolana. Wtedy
przypomniało mi się, że dawno nie miałam okresu. Sprawdziłam swój kalendarzyk i
…
-Nie..- szepnęłam do siebie, a po ciele przebiegł
najboleśniejszy ból, jaki kiedykolwiek miałam.Zawołałam Anitę i z lękiem w oczach poprosiłam, aby pojechała do apteki
po testy ciążowe. Ta nie zwlekając ani chwili dłużej wybiegła z domu. Logan i
Kendall chcąc sprawdzić co się dzieje spojrzeli na mnie.
-Hej, coś się stało?- zapytał Loggie,a ja ruchem głowy
zaprzeczyłam.
-Po prostu strasznie dudni mi w głowie i jest mi słabo.-
skłamałam, a oni wzruszając ramionami wrócili do tamtego pomieszczenia.
Wytrwale wyczekiwałam powrotu przyjaciółki, a ta wbiegła do łazienki, w której
się znajdowałam i cała się trzęsąc wręczyła mi dwa pudełeczka.
-Rób, bo zaraz zwariuję! – zawołała, a ja poprosiłam ją, aby
wyszła z pomieszczenia. Ta opuściła w mgnieniu oka łazienkę, a ja , ledwo
trzymając się na nogach, wykonałam testy. Oba wyszły pozytywnie…
Wyszłam z łazienki. Cały świat mi zawirował… Złapałam się
ściany i pokazałam jej wykonany test.
-NO CHYBA ŻARTUJESZ!- krzyknęła,a ja słysząc, że ktoś idzie, wyrwałam jej to
z ręki i szybko zagroziłam, aby nikomu o tym nie mówiła.
-Co się dzieje?- była to Asia.
-Nic, nic.- szepnęłam ,ata widząc nasz stan poszła po chłopaków. Wróciła z całą ekipą, a my
poszłyśmy do mojego pokoju. Zostawiłyśmy ich wszystkich samych i zaczęłyśmy
głowić…
-Wiem co… Teraz tylko muszę powiedzieć o tym mamie.-
zawiadomiłam.
-Pojebało cię?! Nie pamiętasz?! Zawsze mówiła, że jak będziesz
miała dziecko przed osiemnastką, to wyrzuci cię na zbity pysk!- przypomniała mi
Anita.
-Nie będę przed najważniejszą osobą w moim życiu ukrywać to,
że jestem w stanie błogosławionym. Przecież … Nie powiem tego Jamesowi. Nie
dowie się! Przysięgnij mi to!- mówiłam, a ona zrobiła to , o co prosiłam.Zadzwoniłam do mamy…
____________________________ Tadam!<3 Napisałam ten rozdział wczoraj i gdybym miała dostęp do internetu, to bym go dodała, bo umówiłam się z przyjaciółką, że będzie wczoraj -,- Z dedykacją dla niej :* Jak myślicie, co teraz zrobi Claudia? Jak zareaguje jej mama i czy powie Jamesowi o ciąży? :3 Piszcie, piszcie :3 Pozdrówki Claudia M. <3
Smak niewierności bywa pociągający, ale mało kto potrafi się
przyznać do zdrady. Kiedy ta wyjdzie na jaw, zazwyczaj ludzie
stają się nagle święci, albo tracą pamięć.
Weszłam do domu i zastałam tam zmartwionego Jamesa. Spojrzałam na niego i zrobiłam minę zbitego psiaka.
-Przepraszam, że mnie tak długo nie było.. Zasiedziałam się.- powiedziałam cicho i ruszyłam do kuchni. Wlałam sobie do szklanki picia i wróciłam do Maslowa.
-Mogłaś chociaż napisać SMS'a, że będziesz później. Martwiłem się.- mówiąc to wstał i skierował się w moją stronę. Podszedł do mnie i objął w talii. Spojrzał mi głęboko w oczy i pocałował czule moje usta. Odwzajemniłam jego gest , a potem przytuliłam go mocno.
-Dziękuję Ci za wszystko.- szepnęłam tuląc go do siebie.
-Ale za co?- spytał zaskoczony.
-Za spełnienie marzeń, za to, że ze mną jesteś i mnie kochasz. Że to mnie uszczęśliwiłeś z całego świata. Każda pragnęłaby być na moim miejscu. Jejku.. Nawet nie wyobrażasz sobie, jak moje życie się zmieniło.- szepnęłam i oboje usiedliśmy na kanapie.
-Jestem normalnym człowiekiem, sama widzisz. Mam po prostu taką pracę, robię to, co kocham. Przez ten zawód poznaję wspaniałych ludzi, m.in. Ciebie.- i mówiąc ostatnie słowo cmoknął mnie w czubek głowy.
-Kocham cię, wiesz?- dodał. Przytaknęłam i bez słowa siedzieliśmy w ciszy. Wtulona w jego gorący tors, czując ulubione perfumy, przymrużyłam oczy... Wyobraziłam sobie , że jestem sławna, że ktoś może mieć taką samą zajawkę jak ja na BTR. Nim się obejrzałam, zasnęłam.
Następnego ranka poczułam czyjeś czułe pocałunki na szyi. Otworzyłam oczy i zobaczyłam uśmiechniętego Maslowa.
-Witam śpiącą królewnę.- powiedział, a ja przetarłam zaspane powieki i podniosłam się do góry. Byłam u siebie w pokoju.
-Dziękuję, że mnie przyniosłeś tutaj.- cmoknęłam go w policzek, a potem skierowałam się na górę. Wzięłam prysznic i ubrałam świerze ciuchy . Gotowa zeszłam na dół, a schodząc po schodach czułam unoszący się po parterze zapach pysznego śniadania. Od razu na mojej twarzy pojawił się uśmiech. Zawitałam w kuchni, a tam zobaczyłam Jamesa, jako kucharza. Takich rzeczy jeszcze nigdy nie widziałam. Zaczęłam się śmiać jak opętana, a Maslow z ubijaczką w ręce popatrzył na mnie i uniósł jedną brew do góry.
-Coś nie tak?- zapytał, a ja podeszłam i wpiłam się w jego usta.
-Wszystko w porządku skarbie. Co dziś gotujesz?- zapytałam patrząc na miskę z kremową masą.
-Naleśniki, do tego nutella i szklanka kakao. Same słodkości na początek dnia.- zawiadomił, a wtedy rozbrzmiał dzwonek do drzwi. Ruszyłam je otworzyć i zastałam tam Carlosa wraz z Niną.
-No cześć!- zawołałam. Od czasu, gdy rozmawiałam z nimi na sekypie się nie widzieliśmy. Przytuliłam ich mocno i wpuściłam do środka. -A gdzie Asia i Kendall?- zapytałam, a Pena odwrócił się na pięcie i oznajmił, iż przyjadą , gdy zjedzą śniadanie. Kendall zabawił się w romantyka i przyrządził śniadanie na tarasie, jedna, czerwona róża na małym, okrągłym stoliku i piękny widok na ocean.
-Cóż za zbieg okoliczności. James też próbuje bawić się w romantyka. Idźcie do kuchni i zobaczcie , w czym on jest.- zaśmiałam się. Przyjaciele skierowali się w wyznaczone miejsce i od razu wybuchnęli gromkim śmiechem.
-Wiem, wiem. Za to go kocham.- powiedziałam. Usiadłam z nimi do stołu i opowiedziałam o wczorajszym dniu.
-Nooo nieźle. Wow. Tego się nie spodziewałam. To wiesz co? Już chcę autograf. Masz nasze zdjęcie (w tym momencie wyjęła małe zdjęcie, które zrobiłyśmy sobie kiedyś na zlocie) i podpisz mi się na nim.- poprosiła, a ja się zaśmiałam i odwróciłam zdjęcie. Dla świetnej dziewczyny, która kocha Carlosa Penę. Przyjaciółka, która nigdy Cię nie zapomni: Claudia Piwkowska. <3 <- gdy już skończyłam to pisać Carlito zrobił mi zdjęcie ze zdjęciem i pokazał je Ninie.
-Masz pamiątkę na pamiątce. Hahahaha.- zaśmiał się, a reszta dołączyła się do tego. Maslow skończył pichcić i przyniósł posiłek nie tylko dla mnie, ale dla reszty również.
-Smacznego słońce.- rzucił i cmoknął mnie w policzek. Zajęłam się konsumpcją posiłku, który był na prawdę smaczny.
-Co myślicie na temat robienia tatuaży? Mam zamiar sobie zrobić.- palnęłam pijąc kakao. Nina wypluła kawałek naleśnika na talerz, James się zakrztusił, a Carlos upuścił naleśnika na podłogę.
-ŻE CO!?- krzyknęli równocześnie, a ja siporunowałam Penę.
-Ej,ej! Carlos! Ty też masz tatuaż! Nie zabronisz mi robić to, co mi się podoba, jasne?- powiedziałam, a chłopak poszedł po ścierkę i starł z podłogi czekoladę.
-Zauważ, że jestem starszy od ciebie. Jestem pełnoletni!- zawołał, a ja wywróciłam oczami.
-Ja będę niebawem pełnoletnia i co?!- westchnęłam. - Tak czy siak sobie go zrobię.- dodałam.
-Nic sobie nie zrobisz.- powiedział opanowany James i posłał mi uśmiech.
-Zobaczymy.- rzuciłam. Po skończeniu śniadania skierowaliśmy się nad basen. Tam każdy rozłożył się na leżaku i opalał się w blasku słońca. Miło mijał nam poranek, gdy nagle zadzwonił mój telefon. Odebrałam go i usłyszałam głos Justina.
ROZMOWA TEL. J- Justin K-Klaudia
J;Hej! Spotykamy się dziś nagrać ten kawałek?
K; Wiesz, wczoraj obiecałam, więc dotrzymam słowa.
J; To świetnie. Znów o 14 ?
K; Mi jest obojętnie.
J; No to o 14;00 w tym samym studio co wczoraj. Do zobaczenia.
K; Pa.
KONIEC ROZMOWY TEL.
-Kto dzwonił?-zapytała Nina, a ja się uśmiechnęłam pod nosem.
-Pan Bieber, Justin Bieber.- zaśmiałam się, a ona zdębiała.
-Mry, mry. Teraz już numer telefonu musi być, uu romansik?- chichotała, a ja wywróciłam oczami. James odchrząknął.
-Niestety. Ja jestem niewidoczna dla innych mężczyzn. Mam pana Maslowa, Jamesa Maslowa.- powiedziałam i spojrzałam na niego. Uśmiechnął się do mnie, a ja do niego.
-Oooo jak słodko. Ej kochani , pójdę się przebrać w strój kąpielowy, zaraz wracam.- zawiadomiła Nina i ruszyła do domu. Miałam wtedy okazję zapytać Carlosa jak idą przygotowania. Wtedy właśnie przyszedł Kendall z Asią.Przywitałam ich na szybko i usiadłam przed Carlosem.
-Więc tak: wynająłem stadion, wszystko jest gotowe. Mam zamiar to zrobić jutro wieczorem.- powiedział,a my wszyscy zaczęliśmy klaskać i gwizdać.
-No to świetnie. Powodzenia.- powiedziałam i go przytuliłam.Wtedy wróciła Perge (Nina) i wskoczyła do basenu. Chłopcy nie czekając na nic też wskoczyli, a ja przeszłam na leżak Jamesa. Wcisnęłam się obok niego i położyłam mu się na rozgrzanym torsie. Co jakiś czas przejeżdżałam po skórze, co jakiś czas widząc u niego gęsią skórkę. Uśmiechałam się pod nosem, a w pewnej chwili go pocałowałam. Patrząc na to z góry, to typowe love story... Może wydawać się tak idealnie ułożonym związkiem, ale to nie prawda. Czuję, że coś się niebawem stanie. Nie chcę krakać, ani gdybać jak to robią starsze panie, dlatego swoje przemyślenia zostawię dla siebie. Przyglądałam się wygłupiającym się przyjaciołom. Każdy wariował! Asia w ciuchach była w wodzie i krzyczała na Kendalla za to, że ją tak wrzucił, ale potem się świetnie bawiła.
-Idziemy popływać?- zasugerował James, a ja się zgodziłam.
-Poczekaj moment, pójdę się przebrać, okej?- wstałam z leżaka i ruszyłam w stronę domu. Będą przy grillu, który stał przed wejściem do mieszkania, ktoś uniósł mnie do góry i zaczął biec ze mną w stronę wody.
-NIE! NIE! NIE! PROSZĘ NIE! BŁAGAM NIE WRZUCAJ MNIE DO WODY! NIEEEEEE! JAMES OGARNIJ SIĘ! NIE!- Maslow i tak postawił na swoim i wskoczył ze mną do basenu. Wyłoniłam się z wody i patrzyłam się na niego z wyrzutami sumienia.
-Jak ja teraz wyglądam?! - warknęłam, a ktoś wciągnął mnie pod wodę, chwytając za nogi. Patrzyłam pod wodą na tę osobę i widziałam Carlosa. Gdy wypłynęłam na powierzchnię znów byłam rządna mordu.
-Carlos Roberto Pena! Czy pan nie chce przypadkiem dostać w twarz.?! - krzyknęłam zdenerwowana, a on się roześmiał. Zniknęła mi z pola widzenia Asia wraz z Kendallem. Rozejrzałam się dookoła i zobaczyłam zakochaną parę na leżaku. Obściskiwali się, a mi aż miło było na to patrzeć. Zakochana, szczęśliwa para...Poczułam czyjś oddech na sobie. Odwróciłam się i zobaczyłam Jamesa. Objął mnie namiętnie w talii, a potem zjechał na pośladki. Zarzuciłam ręce na jego szyję i popatrzyłam mu w oczy, które tak pięknie świeciły się przez odbijającą się wodę, że potrafiłam w nich zatonąć. Nagle usłyszałam wybuch śmiechu Peny.
-Ahh takie tam namiętne ściskanie pośladków dziewczyny, zawsze spoko! - chichotał , ale po chwili dostał od Niny w ramię. Przestał się śmiać i spiorunował ją wzrokiem.
-Coś ty zrobiła?!- wydarł się, a ona popatrzyła na niego.
-Nie poczułeś?! Mogę jeszcze raz!!!- powiedziała, a on wyglądał, jakby chciał ją zabić.
-Taka jesteś mądra!? To lepiej wiej!- krzyknął i zaczął ją gonić po całym basenie. Gonitwa trwała w najlepsze, a ja z Jamesem bacznie ją obserwowaliśmy. Wreszcie Pena dorwał swoją ukochaną i pocałował ją za karę.
-Ooooo... Jakie to urocze!- westchnęłam, a James mnie pocałował. Potem każdy z nas wyszedł z wody i zaczął się suszyć.
-Ja się idę szykować, bo muszę iść nagrać wreszcie tą piosenkę z Justinem!- westchnęłam, a Maslow w ostatnim momencie złapał mnie za rękę.
-Chwila.. To nie zrobiliście tego wczoraj!?- zdziwiony patrzył na mnie , a ja przytaknęłam i wyjaśniłam, że wczoraj rozmawialiśmy i nie nagraliśmy owego utworu.
-No okej. To leć.- rzucił Maslow. Ruszyłam do swojego pokoju i zaczęłam przeglądać garderobę. Wybrałam odpowiedni strój i poszłam się szykować. Gdy dochodziła 13;30 pożegnałam się z przyjaciółmi i ruszyłam do studia. Punktualnie, gdy ja dotarłam, wtedy z limuzyny wysiadł Bieber. Od razu tłum fotoreporterów rzuciło się na niego i pytało o setki rzeczy, a ja patrzyłam na to z boku. Chyba mnie dostrzegł, bo zaczął kierować się w moją stronę. Przywitał się , a paparazzi robili zdjęcia. Weszliśmy do budynku i skierowaliśmy się do odpowiedniej sali.
-Dziś bez gadania, nagrywamy kawałek.- powiedziałam wchodząc do studia.
-Spokojnie, spokojnie. Przecież nie nagramy od razu piosenki, gdzie ty nie znasz tekstu!- zawołał i podał mi kartkę. Siadłam na tej samej kanapie co wczoraj i przeczytałam tekst. Justin nucił melodię, a ja podśpiewywałam pod nosem.
- Zaraz przyjdzie tutaj operator tego sprzętu... Josh, a my śpiewamy. - powiedział
-Oczywiście! - zawołałam i uśmiechnęłam się do niego. Wtedy wszedł do pomieszczenia wysoki, siwy mężczyzna. Zasiadł na fotelu i zaczął wciskać jakieś guziki.
-Panie Bieber , sala gotowa do nagrywania. Zaczynamy?- spytał, a Justin spojrzał na mnie. - Zaczynamy?- skierował pytanie do mnie, a ja przytaknęłam i oboje ruszyliśmy do studia.
Zaczęliśmy śpiewać daną piosenkę... Wiele razy nam nie wychodziło, bo albo ja śpiewałam za wysoko, albo on za późno wchodził.
-Dam wam radę. Jeśli piosenka ma być szczera i do tego piękna, to wczujcie się w nią. Pomyślcie, że się kochacie! To nie jest trudne.- mówił Josh.
-Taak, łatwo tak mówić. Mam chłopaka!- powiedziałam zażenowana. -Ale spróbować mogę.- dodałam. Zaczęliśmy od nowa... I ani razu się nie pomyliliśmy.
-Woah! Brawo! - zaczął bić brawa, a ja wraz z Justinem przytuliliśmy się.
-Ty masz serio nieziemski głos. James to szczęściarz, że ma taką obok siebie.- zaśmiał się Bieber, a ja wywróciłam teatralnie oczami.
-Przestań. Możesz mieć przecież każdą, prawda? Prawda! Więc człowieku nie narzekaj. - rzekłam ,a potem zaczęłam zbierać swoje rzeczy.
- Audio będzie gotowe na jutro. Możecie przyjechać i je odebrać. Będą dwie sztuki.- zawiadomił Josh, a my z uśmiechem opuściliśmy salę.
-Odprowadzę cię, bo jest ciemno..- powiedział Justin, a ja wybuchnęłam śmiechem.
-Aaaaaaaaaaaaalee ja nie jestem małym dzieckiem.- chichotałam dalej a on dołączył do mnie śmiechem. Wyszliśmy z budynku, a Bieber postanowił po odpowiadać na zadane pytania.
-Czy to twoja dziewczyna?- pierwsze pytanie , które padło.
-Przepraszam bardzo, ale jestem dziewczyną Jamesa Maslowa.- wtrąciłam się i lekko zdenerwowana nie czekałam na Justina.
-Claudia ! Czekaj!- krzyczał, a ja szłam dalej. Dogonił mnie i popatrzył na mnie.
-Czemu tak szybko odeszłaś?- zapytał.
-Bo nienawidzę takich ludzi. Oni po prostu chcą jakąś gorącą plotkę na pierwsze strony... A w Polsce, w kraju, z którego pochodzę, to albo ty , albo 1D jest na pierwszych stronach, ZAWSZE! A ja nie mam zamiaru potem odpowiadać na pytania typu: Czemu jedziesz na dwa fronty?! Dlaczego odbijasz nam Justina albo Jamesa. Kurcze.. Jestem z Maslowem i to z nim jestem szczęśliwa. Koniec tematu. Nie będę się wypowiadać na ten temat dalej.- oznajmiłam.
-Serio jestem praktycznie zawsze na pierwszych stronach? Wow.- zrobił wielkie oczy Justin.
-Tak, jesteś. - dodałam. Reszta drogi odbyła się w ciszy. Chyba oboje byliśmy zmęczeni po dzisiejszym dniu.
-No to pa.- powiedziałam i przytuliłam go, gdy byłam pod swoim domem.
-Do jutra! - rzucił i poczekał, aż wejdę do domu...
Na wejściu już słyszałam śmiechy i muzykę. Wchodząc głębiej słyszałam : UUUUU,a będąc w salonie zobaczyłam....
____________________ Hahahahaha <3 No i Wam przerwałam w takim niefajnym momencie... ;3 Ale trudno! :D Lubię to :D W ogóle, to rozdział tak samo mi się podoba. <3 Mam wspaniały pomysł. Powiem, iż będzie coraz ciekawiej i nie będzie takiej sielanki! : D Oooojj będzie się działo! <3 Jak myślicie, co teraz zobaczy Claudia? ;3 Piszcie w komach! <3 Haahahahahaha <3 Lovki max
Dobranoc <3
Bo puki jesteśmy młodzi, powinniśmy korzystać z życia najlepiej, jak się da! Wiek upoważnia nas do robienia błędów, ale musimy też przemyśleć, czy robimy ten błąd logicznie.
Szybko zerwałam się na proste nogi i pognałam sprawdzić przyczyny dobiegającego hałasu. Będąc już na dole spostrzegłam mamę w kuchni, a na ganku stały walizki.
-Kochana, dobrze, że wstałaś. Ja, tata i Daniel jedziemy do babci na dwa tygodnie. Proszę cię, nie zrób głupstw. W barku masz kartę kredytową, nie strać wszystkiego. Jak będziesz coś potrzebować, dzwoń. - powiedziała i cmoknęła mnie w czubek głowy.
-Dobrze mamo! Gdzie tato i Danio?- spytałam, a ona wskazała ruchem głowy salon. Ruszyłam do niego i pożegnałam się z nimi. Następnie chciałam iść znów spać, ale nie mogłam zasnąć. Włączyłam więc TV i leżąc oglądałam ,,Never Say Never", które leciało na MTV. Podczas trwania filmu słyszałam odjeżdżające auto, które oznaczało, że rodzice pojechali. Oglądałam film i ciągle po policzkach spływały łzy. Nawet Titanic mnie tak nie wzruszył, jak Never Say Never. Po chwili usłyszałam dzwonek do drzwi, więc zeszłam prędko i otworzyłam je. W nich stał James z bukietem białych róż.
-Dzień dobry śpiąca królewno. - powiedział i pocałował mnie delikatnie w policzek.
-Hej.- wpuściłam go do środka i oboje udaliśmy się do mojego pokoju. -Tylko się nie wystrasz, bo jest tragicznie.- dodałam zatrzymując się przed drzwiami. Maslow posłał mi ciepłe spojrzenie i cmoknął mnie w policzek.
Weszliśmy więc do środka i usiedliśmy na łóżku.
-Kochanie..- szepnął w pewnym momencie bawiąc się kosmykiem moich włosów.
-Tak?
-Ktoś ważny do mnie napisał.. W twojej sprawie.- kontynuował chłopak, a ja uniosłam się lekko do góry. Popatrzyłam mu w oczy i czekałam na kontynuację. -Pewien idol nastolatek przypadkiem znalazł twoje nagranie i je przesłuchał. Stwierdził, że chce z tobą zaśpiewać w duecie. A teraz zgaduj, kto to!- uśmiechnął się Maslow, a ja nie wiedząc o co mu chodzi .
- Powiem, że jego imię też rozpoczyna się na J. - dawał podpowiedzi i pocałował w czoło.
-Justin Bieber debilku! - powiedział i podniósł się do pozycji siedzącej. Ja zaś nie wierząc w to, co słyszę zrobiłam wielkie oczy.
-Że co?!- wrzasnęłam, a on zadowolony rzucił się na mnie i mocno mnie przytulił.
-Że to. Widzisz, zanim wyjechałaś z L.A poszperałem na Twoim lapku i znalazłem ciekawe piosenki w twoim wykonaniu. Nagrałem jedno na płytę i zaniosłem do tego gościa, który chciał cię wypromować. Najwidoczniej zapomniał ją wziąć i e włala ! Moja mała, kochana Klaudia staje się gwiazdą! - patrzyłam na Jamesa i miałam ochotę go zabić. Jak mógł mi szperać po laptopie?! Nie rozumiem tego.
-Mogłeś chociaż zapytać o to, czy ja się na to godzę, a po drugie. No przecież to jest Justin Bieber! Ja nie mogę z nim zaśpiewać, bo zwiększy mu się liczba hejterów za to, że ze mną zaśpiewał... Zniszczę jego karierę...- mówiłam przygnębiona i wstałam z łóżka.
-Jesteś niemożliwa, wiesz? Cudownie śpiewasz i nawet nie zaprzeczaj. Siedzę już trochę w branży muzycznej i znam się na tym, czy ktoś ma talent, czy nie!- rzekł Maslow i również podniósł się z łóżka. Ja nie mówiąc już nic ruszyłam do łazienki wziąć prysznic. Ubrałam się i wróciłam do chłopaka. Posprzątaliśmy pokój i postanowiliśmy wyjść na miasto.
Siedzieliśmy w kawiarni i zajadaliśmy się pucharami lodowymi. James wyjął telefon i zaczął do kogoś dzwonić.
-Justin? Masz chwilę?- rzekł do słuchawki, a ja zaczęłam się dławić kawałkiem owoca.
-Rozłącz się debilu!- wrzasnęłam, a ten tylko się uśmiechnął.
-Słuchaj. Wiem, że u was jest noc, więc... Szybka i krótka piłka. Kiedy chcesz nagrywać piosenkę z Claudią? Siedzi obok mnie i się dławi przez to, że z tobą gadam. - zaśmiał się. Jeszcze chwilę podyskutowali i wreszcie James się rozłączył.
-Za dwa dni mamy być w L.A. Nagra z Tobą piosenkę.- uśmiechnął się Maslow, a ja prawie zemdlałam.
-To musimy się pakować! Człowieku.. Nie , ja z nim nie zaśpiewam. Chyba cię posrało, ładnie mówiąc! - wykrzyczałam i wstałam od stolika.
-Przestań histeryzować. Wszystko będzie okej ! - przytulił mnie i oboje wyszliśmy z lokalu.
~ Oczami narratora ~
Claudia i James wrócili do domu dziewczyny i pierwsze, co zrobili , to wykonali telefon do mamy Piwkowskiej. Para bała się, że ona się nie zgodzi, bo może znów być rozczarowana i w ogóle. Jednak, gdy tylko jej mama dowiedziała się, że będzie śpiewać z Justinem Bieberem bez namysłu się zgodziła. Od zawsze lubiła Biebera, więc to, że jej córka z nim zaśpiewa,było dla niej szokiem.
-Pakuj się. Na konto przeleję ci trochę pieniędzy. Tylko proszę cię, bądź ostrożna i nie rób głupot.- zagroziła rodzicielka i rozłączyła się ze swoim dzieckiem. Claudia wraz z chłopakiem powędrowali do jej pokoju i zaczęli pakować jej ciuchy. James jej pomagał, a potem, gdy dziewczyna była gotowa, poszli do domu BTR, gdzie była Anita wraz z Loganem. Para opowiedziała przyjaciołom o tym, że szatynka będzie śpiewać z Justinem , a Anita, która bardzo kocha swoją przyjaciółkę, pogratulowała jej i ją mocno przytuliła.
-Powodzenia. Tylko nie wdaj się w wir sławy i jak już będziesz prestiżową gwiazdą, to nie zapominaj o nas!- powiedziała dziewczyna. Logan oznajmił, że oni jeszcze zostają w Polsce, ponieważ Henderson bardzo zaprzyjaźnił się z rodziną Smith. Przyjaciele pożegnali się i z bagażem Jamesa wrócili do domu Klaudii. Tam zamówili bilety i na następny dzień był odlot.
____2 dni potem____
~ Oczami Claudii ~
To właśnie dziś! Właśnie dziś miałam śpiewać z Justinem Bieberem. Bardzo się tym stresowałam. Nie mogłam spać, a gdy tylko rozmawiałam z Maslowem na ten temat, trzęsłam się jak galareta.
-Wyobraź sobie, że śpiewasz ze mną.- pocieszał mnie szatyn.
-Jak ja nawet z tobą nigdy nie śpiewałam!!!- krzyknęłam wystraszona.
-Przestań tak histeryzować. Przecież to zwykły człowiek, taką ma pracę. Nie musisz się tak ekscytować.- widać, że James był już znudzony tym ciągłym gadaniem.
-Weź pod uwagę to, iż oprócz Rusherką jestem też Belieberką! Więc dla mnie to tak ważne, jak pierwsze spotkanie z Wami!!!- powiedziałam zdenerwowana i wstałam. Ruszyłam do swojego pokoju, w którym obecnie mieszkam i zaczęłam się zastanawiać, w co się ubrać. Wreszcie wybrałam kompet i poszłam się w niego ubrać. Wyprostowałam włosy, a następnie je spięłam, pomalowałam paznokcie i zrobiłam sobie makijaż. Gotowa wyszłam i spojrzałam na zegarek. Dochodziła 13;45, a o równiej 14 mamy spotkać się na miejscu.
-Woow..- szepnął James widząc mnie gotową.
-Coś nie tak?! Brudna jestem gdzieś, czy coś?!- wypytywałam zdenerwowana, a on podszedł do mnie i mnie pocałował.
-Wyglądasz idealnie. Chyba każdą dziewczynę przyćmiewasz swoim urokiem.- szepnął i z uśmiechem popatrzył mi w oczy.
-A idź ty..- zaśmiałam się i biorąc czarno-białą kopertówkę zaczęłam kierować się do wyjścia.
-Dobra... Jedziemy.- westchnęłam. Przełknęłam głośno ślinę i udaliśmy się do auta. James miał mnie tylko zawieść. Niestety nie mógł być przy mnie, ponieważ menager kazał przyjść mu do studia. Poinformował mnie, że będzie tam do późna, a ja muszę przełamać lody i zaśpiewać z Justinem.
Będąc pod studiem widziałam tłumy fotoreporterów.
-CO?! Ja nigdzie nie idę! Zawieź mnie z powrotem do domu! - powiedziałam i wróciłam szybko do auta. James otworzył drzwi od mojej strony i kucnął przed nimi. Złapał mnie za rękę i popatrzył na mnie.
-Klaudia... Przecież twoje marzenia się właśnie spełniają. Dlaczego ty się tak upierasz?! Nie rozumiem... Staniesz się sławna, poznasz kolejnego swojego idola, nagrasz z nim piosenkę. Dziewczyno! Ogarnij się i teraz wyjdź z auta. Pokaż wszystkim, że to właśnie TY będziesz śpiewać z Bieberem w duecie! Nikt inny! Moja kochana Claudia! - dopingował mnie , a na końcu przytulił i pocałował.
-No dobra.. - westchnęłam i z uśmiechem na twarzy wstałam i wyszłam z auta. Pewnym krokiem podążałam do drzwi głównych. Stali tam ochroniarze i popatrzyli na mnie z wyższością. Odwróciłam się lekko i z uśmiechem pomachałam Jamesowi na pożegnanie. Podałam swoje imię i nazwisko, a mężczyźni wpuścili mnie do środka. Skierowałam się na drugie piętro i weszłam do jednej z sal. Zastałam tam chłopaka odwróconego plecami do drzwi. Odchrząknęłam, a ten odwrócił się na ruchomym krześle w moją stronę. W tym momencie poczułam, jak robi mi się nie dobrze. Zakręciło mi się w głowie, a Bieber chyba to zauważył. Wstał i podszedł do mnie. Przytulił na powitanie i wskazał na miejsce obok niego.
-Więc.. Ty jesteś Klaudia Piwkowska, tak? - spytał i ciągle się na mnie patrzył. Bez słowa przytaknęłam ruchem głowy, a ten się zaśmiał. -hahahaha ... Pewnie jesteś moją fanką, bo zwykłe dziewczyny zachowują się normalnie.
-Jestem zwykłą dziewczyną, przecież divą ani nic z tych rzeczy nie jestem.- westchnęłam i popatrzyłam na sprzęt obok nas.
-Może najpierw lepiej się poznajmy, aby piosenka dobrze wyszła, co ty na to?- zasugerował, a ja dalej w wielkim szoku przytaknęłam.
Rozmawialiśmy dobrych kilka godzin i nawet nie zorientowaliśmy się, kiedy była 22;30 .
-O kurde! James się będzie denerwował gdzie jestem tak długo...- westchnęłam i wstałam z kanapy.
-Poczekaj, podrzucę cię. Widocznie dziś już chyba nie nagramy nic, więc widzimy się jutro?- zasugerował, a ja bez namysłu się zgodziłam.
-Super, że cię poznałam. - uśmiechnęłam się, a on odwzajemnił mój gest.
-To ja się cieszę, że natrafiłem na tą płytę, bo poznałem niesamowitą dziewczynę. - powiedział Justin i wstał.
-Przesadzasz!- powiedziałam i się zaśmiałam. Oboje wyszliśmy ze studia, a paparazzi nadal tam było. Przecisnęliśmy się przez tłumy i dotarliśmy do jego auta. Otworzył mi drzwi, a ja wsiadłam i zapięłam pasy.
Po 10 minutach byliśmy na miejscu. Podziękowałam za miło spędzone popołudnie i ruszyłam do domu, gdzie już czekał na mnie zmartwiony James...
_______________________ Taaam tammm taaam <3 Haa! *o* Ale mi się długi rozdział udał. <3 Mogłabym pisać dalej, ale mówię, że Was przedobrzę>.< Okej.. Zmieniłam wygląd. :3 Jak widzicie na nagłówku bloga jest James i Selena, bo jak wspominałam, bohaterowie się zmienili. <3 A teraz... Co sądzicie o rozdziale? ;3 Mi się nawet podoba, nie powiem . <3 Czekam na Wasze komentarze i chciałabym polecić bloga pewnej dziewczyny: *KLIK*
Dopiero zaczyna, więc warto jej dać trochę otuchy. <3 To na tyle ode mnie. Papatki <3
Żadna wielka miłość nie umiera do końca.Możemy strzelać do niej z pistoletu lub zamknąć w najciemniejszych zakamarkach naszych serc, ale ona jest sprytniejsza- wie, jak przeżyć.
Nim się obejrzałam Carlos był dostępny na skeypie. Połączyliśmy się ze sobą i zobaczyłam zakochaną parę. Nina siedziała na kolanach Peny i widocznie oboje byli zachwyceni swoją obecnością. Dopełniali się wzajemnie ... Czułam, że to na prawdę para stworzona dla siebie. A niech tylko ktoś stanie im na drodze, to zabiję własnymi rękoma!
-Hejka kochani!- zawołałam radośnie do kamerki i pomachałam im.
-Cześć!- odwzajemnili gest i również im uśmiechy z twarzy nie schodziły.
-Ej kochanie! Przypomniałam sobie! Miałam jechać na zakupy i tego nie zrobiłam! Pogadaj z Claudią, a ja szybko skoczę do sklepu! - powiedziała zakręcona dziewczyna i odeszła.
-No więc Carlos słyszałam o twoich planach. Serio gratuluję! To takie słodkie i romantyczne, że aż rzygam tęczą!- mówiłam podekscytowana. Widziałam, jak Carlos w pewnych momentach się zawstydza.
-Wszystko jest niby pięknie, ładnie, ale chcę, żeby było idealnie! Claudia pomóż! Jak ja mam jej się oświadczyć? Gdzie zabrać, co zrobić? - wypytywał zdesperowany. Odgarnęłam swoją BRĄZOWĄ grzywkę i popatrzyłam na niego.
-Słuchaj... Obie z Niną kochamy Titanica! I mam już genialny plan, jak możesz jej się oświadczyć! - zawołałam radośnie, a Pena wyczekiwał mojej wypowiedzi.
-A więc tak.. Na początku wynajmij jakiś stadion, potem...- i zaczęłam mu mówić co i jak, a on wszystko notował na kartce.
-Dzięki! Jesteś wspaniała! Na twoją cześć jedno z naszych dzieci będzie miało na imię Claudia!- zaśmiał się latynos, a ja westchnęłam.
-Będę kończyć.. Mam niemiłą sytuację w domu.. Mama nakryła mnie i Jamesa w łóżku.- na moje słowa chłopak wybuchnął śmiechem i spadł z krzesła. Popatrzyłam na niego zdziwiona i wywróciłam teatralnie oczami.
-Eh... Nie ważne. Trzymaj się i mam nadzieję, że pomysł się spodoba!- zawołałam na koniec i pomachałam mu na pożegnanie. Carlitos zrobił to samo . Rozłączyłam się i odłożyłam laptopa na bok. Ułożyłam się wygodnie na łóżku i nie wiedząc kiedy zasnęłam.
~ Oczami Jamesa ~
Claudia nie odbiera ode mnie telefonu! Nie wiem, co się dzieje. Jestem sam w naszym domu, a Logan obecnie jest u Anity i poznaje się z jej rodziną. Wiedziałem, że gdy pójdę do jej domu, natknę się na jej mamę i nie będzie zbyt fajnie. Ona myśli, że ja ją wykorzystam i zostawię, ale przecież ja życia sobie bez niej nie wyobrażam. Więc jak mogę ją zostawić?
Nie mogłem się na niczym skupić. Spróbowałem siąść do fortepianu i zagrać jakąś piosenkę, ale nawet to nie pomagało. Musiałem więc do niej jechać. Wyszedłem z domu, zamknąłem drzwi na klucz i udałem się do auta, które stało na podjeździe. Ruszyłem bardzo szybko i po kilku minutach byłem na miejscu. Zadzwoniłem do drzwi i otworzyła mi jej mama.
-Dobry wieczór. Zastałem Klaudię w domu?-spytałem kulturalnie, a kobieta ze złowrogim spojrzeniem spoglądała na mnie i machała ścierką w ręku.
-Jest na górze, przekazać jej coś?-spytała sucho, a ja próbowałem jakoś załagodzić sytuację.
-Chciałbym się z nią przejść po mieście. Wyrazi pani ową zgodę, abym mógł poczuć się zaszczycony i wyjść z Klaudią na miasto?
-Hahahahah dobra! Nie wygłupiaj się! Wchodź. Już ją wołam.- powiedziała już radośniej i ruszyła po moją ukochaną.Wyczekiwałem na nią, aż ona zejdzie na dół, aż wreszcie się doczekałem. Przytuliłem ją czule na powitanie i razem udaliśmy się na przechadzkę po mieście.
Drogę oświetlały nam lampy , a my trzymając się za ręce kierowaliśmy się w stronę jedynej lodziarni, która była w tym momencie otwarta.Zamówiłem Claudii ulubione, czekoladowe lody, a sobie wziąłem śmietankowe. Przechodziliśmy właśnie obok spodka, w którym graliśmy jako BTR , pierwszy raz w Polsce.
-ahh... jak sobie przypomnę, jaką miałam podjarkę wiedząc, że Wy, Big Time Rush, zagracie w Polsce... nie mogłam spać po nocach, ciągle płakałam ze szczęścia ... A teraz na spokojnie z tobą rozmawiam, jak gdyby nigdy nic. Jakbyśmy się znali od wieków... Chore..- powiedziała dziewczyna, a ja zarzucając rękę na jej ramiona westchnąłem.
-Życie płata nam różne figle, ale mam największe szczęście na całym świecie! Bo robiąc to, co kocham, poznałem osobę, którą kocham nad życie.- szepnąłem i oboje pocałowaliśmy się .
~ Oczami Claudii ~
Spacerowaliśmy tak przez dłuższą chwilę, a potem Maslow postanowił mnie odprowadzić, aby nie podpaść mamie. Na pożegnanie mnie pocałował i wrócił do siebie, a ja do siebie. Wzięłam prysznic i poszłam spać.
Następnego ranka obudził mnie bardzo duży hałas...
_____________________ Jejku! przepraszam! Zapuściłam tego bloga jak nie wiem co.. :( Aż mi głupio :( Dziękuję za 9.000 wyświetleń! <3 Co by tu jeszcze pisać...
A NO TAK! :D zaktualizowałam zdjęcia głównych bohaterów. Możecie ich zobaczyć w zakładce wyżej. :3 Mam nadzieję, że się spodobają. <3 Na dziś to tyle. Do następnego. xoxo CM ☻♥
Wygrywasz dopiero wtedy, gdy nauczysz się przegrywać.
Położył mnie delikatnie na łóżku , nie przestając całować. Muskał każdy milimetr mojej szyi i zjeżdżał niżej , w stronę mojego dekoltu.Poczułam , jak rozpina moją koszulę, aż wreszcie pozbywa jej się i rzuca energicznie w kąt pomieszczenia.Zaraz potem ja zdarłam szybko jego t-shirt i cieszyłam się chwilą, którą znów spędzam z mężczyzną, którego kocham.Przejechał delikatnie dłonią wzdłuż mojej klatki piersiowej zaczynając od szyi kończąc przy skrawku spodenek.Zaczął je zsuwać coraz niżej i nie przestawał całować. Błądził ustami po ciele, aż spoczął na moich i zaczęliśmy walkę ze swoimi uczuciami. W pocałunkach próbowaliśmy oddawać to, jak bardzo się kochamy... Każda chwila była dla mnie najcenniejszą w życiu. Wreszcie oboje nadzy nie przestając się całować dokonaliśmy różnych czynności. Co pewien czas pojękiwałam z podniecenia, a następnie oddawałam się w rozkoszy, którą było kochanie się... Zmęczeni oboje leżeliśmy na łóżku patrząc w sufit. W pewnym momencie wybuchnęłam śmiechem i chichocząc przytuliłam się do nagiego torsu Jamesa.
-Z czego się tak śmiejesz?-zapytał wyczekująco, a ja nie mówiąc nic, po prostu pocałowałam go w policzek. W objęciach zasnęliśmy...
Nagle ktoś zaczął głośno kaszleć. Otworzyłam ledwo żywa oczy i spojrzałam w tamtym kierunku. Zobaczyłam moją mamę , a za nią przyjaciół.
-KLAUDIA! CO TO MA DO JASNEJ CHOLERY ZNACZYĆ!?-wykrzyczała bardzo zdenerwowana mama. Wiedziałam, że ta sytuacja jest najgorszą, w jakiej mogła mnie zobaczyć...
-Nie, proszę cię! Nie denerwuj się.- poprosiłam , a Anita widząc mój wyraz twarzy postanowiła wyprosić całe towarzystwo.
-Spróbuję przekabacić twoją mamę, ale nie wiem, czy mi się uda... Jak zajdziesz w ciążę, to wiedz, że ona cię zabije!- pogroziła przyjaciółka i ona również opuściła pokój. Spojrzałam na Jamesa, który równie był zniesmaczony tą sytuacją. Kącik jego ust uniósł się ku górze i zaczął się śmiać. Uderzyłam go lekko w klatkę piersiową, a on nadal chichotał.
-Przestań no! To nie jest śmieszne! Ona może cie wyrzucić z domu w tym momencie, ona cię z siekierą może gonić, więc uważaj.- zagroziłam. Moja mama jest szalona, więc może jej do głowy strzelić wszystko... Wiadomo, po kim ja to mam!
-Serio? Z siekierą? Hahahhaa! - nadal się śmiał, a potem złapał mnie w talii i przyciągnął tak, że leżałam na nim i oboje znów się całowaliśmy.
-Dobra ! Trzeba wstawać.- westchnęłam chcąc iść po ubrania. Dorwałam szlafrok, który leżał obok łóżka i szybko go na siebie założyłam.
-Fajna dupcia skarbie.- zawołał Maslow, a ja wywróciłam oczami. Podeszłam do szafy i wyjęłam pierwsze lepsze ciuchy. Poszłam wziąć prysznic i ubrałam się . Gdy byłam gotowa wyszłam z pokoju i nie zastałam Jamesa w nim. Pościel była poukładana, a pokój w miarę czysty. Usłyszałam swoje imię, które ktoś wołał. Rozejrzałam się i zaczęłam kierować się w stronę drzwi. Zeszłam na dół i zobaczyłam, że chłopak siedzi w gronie przyjaciół I MAMY w kuchni. Przełknęłam głośno ślinę i poszłam zrobić nam coś do jedzenia. Rodzicielka słowem się nie odezwała, natomiast przyjaciele ciągle rozmawiali.
-Ej... A tak w ogóle, wczoraj Kendall poprosił Asię o chodzenie! -zawołał dumny Logan. Każdy z nas się uśmiechnął, natomiast Henderson ciągle patrzył w telefon.
-No i pięknie! Ktoś szykuje zaręczyny! - krzyknął ledwo oddychając. Każdy spojrzał na niego wystraszony. Wyczekiwaliśmy dalszej wypowiedzi.
-Carlos zbiera się z zaręczynami do Niny! O jacie. Czyli stary się serio zakochał. No masz... Będziemy wujkami James. - zażartował chłopak Anity, a zaraz potem cmoknął ją delikatnie w usta.
-Na razie zostawię was samych, ale potem porozmawiamy Klaudia.- powiedziała rodzicielka i zdenerwowana opuściła pomieszczenie. Pokręciłam głową zdenerwowana i skupiłam się na robieniu jajecznicy.
-Ciekawe, jak on to zrobi.. Ojć! Ja mogę mu pomóc. Nina kocha romantyczny klimat, więc... Mogę zrobić tak, że ona na samym początku zdębieje z wrażenia. - powiedziałam bardzo pewna siebie.
-To dobry pomysł! - przytaknęła Anita. Uśmiechnięta wróciłam do gotowania, a gdy posiłek był gotowy , przełożyłam go na talerze i podałam każdemu z nas. Potem postanowiliśmy iść na miasto. Krążąc po uliczkach Katowic, ciągle jakaś dziewczyna zaczepiała albo Jamesa, albo Logana prosząc o autograf. Chłopcy, jak to oni, zawsze chcą być mili dla fanów, więc dają autografy, robią zdjęcia i odpowiadają na proste pytania typu; Wyjdziesz za mnie? Śmieszyły mnie takie pytania, ale sama będąc fanką bym to zadała. Nie muszę tego robić, bo z nim jestem i jeśli mnie na prawdę kocha , to sam to zrobi, tak jak planuje to zrobić Carlos. On jest przesłodki! Uroczy z niego facet, a Nina to na prawdę super dziewczyna . Dobrali się do siebie i na pewno stworzą niesamowitą parę, małżeństwo i rodzinę... Ale z rodziną bym się nie spieszyła, bo jesteśmy jeszcze młodzi.
-Jestem padnięta.. Nie mam siły tu już chodzić.- westchnęłam siadając na ławeczkę. Reszta zrobiła to samo i w milczeniu czekaliśmy, aż ktoś coś wymyśli.
-W ogóle, to gdzie wy nocujecie?- zapytałam patrząc na Logana.
-U nas w domu. Przecież , nie zapominaj, mamy tutaj dom. - zaśmiał się Henderson, a ja pokiwałam głową, że rozumiem.
Poszliśmy potem do centrum handlowego i chodziliśmy po sklepach. Chłopcy nie mieli nic przeciwko temu i wchodzili razem z nami do nich. Ostatnim sklepem był sklep z bielizną. Tam chłopcy weszli najchętniej.
-Poczekajcie na zewnątrz.- poprosili, a my zgodnie usiadłyśmy na pufach , które stały przy jednej z kolumn. Wyczekiwaliśmy ich, aż wreszcie wyszli. Mieli w rękach reklamówki i nie chcieli nam pokazać, co mają w środku.
-Dowiecie się, jak wrócimy do L.A!- zawołał Logan, łapiąc Anitę za rękę. Maslow zrobił to samo ze mną i zaczęliśmy kierować się pod mój dom. Tam rozstałam się z przyjaciółmi i weszłam do domu, w którym czekała już bardzo zdenerwowana mama.
-Młoda damo, przegięłaś pałeczkę, wiesz o tym? -zawołała wkurzona.
-Przecież mam prawie 17 lat! Mam prawo to robić! Wiem, co to antykoncepcja, więc nie musisz mi prawić morałów, żebym się zabezpieczała, bo nie ma po co!- powiedziałam równie oschłym tonem.
-Uważaj, co mówisz. Jeszcze nie masz 17 lat, więc pod okiem prawa masz 16! Jesteś jeszcze młoda, masz na to czas, a on może cię wykorzystać i zostawić! A najgorsze będzie wtedy, gdy wpadniecie. Tak bardzo chcesz być młodą matką? Na prawdę tego chcesz?!
-No przecież ci kurde mówię, że się zabezpieczamy! Mamo błagam, nie jestem mała, dam radę sama, bez twoich głupich rad.- krzyczałam zdenerwowana, co budowało coraz większe napięcie.
-Nie masz prawa się z nim wieczorami spotykać, rozumiesz?! Jesteś młoda, nie masz osiemnastu lat, żeby się tak rządzić, więc będąc pod moim dachem, masz słuchać się mnie ! I gówno mnie interesuje, co masz jeszcze do powiedzenia. Zamknęłam ten temat! Wieczorami nie widujesz się z Jamesem, jeśli nie chcesz, aby ten związek się rozpadł!!!- ryknęła , a mnie wytrąciło to z równowagi.
-Może byś tak spojrzała na siebie?! Martwisz się o mnie, może lepiej od siebie zacznij, bo z tobą jest coś nie tak!!!- mówiąc to trzasnęłam drzwiami i wyszłam z pomieszczenia. Skierowałam się do swojego pokoju i zatrzaskując głośno za sobą drzwi, usiadłam na łóżku i włączyłam sobie muzykę. Zaraz potem uruchomiłam laptopa i weszłam na twittera. Postanowiłam napisać do Carlosa, aby zadzwonił do mnie na skeypie. Chciałam mu doradzić coś w sprawie zaręczyn, bo to poważna sprawa, którą trzeba dopracować od początku do końca...
__________________________ No i macie tutaj taki rozdział nijaki. Nie podoba mi się w ogóle.-,- Widziałam, że mam nominację do znów tam czegoś, to ja to postaram się ogarnąć w ten weekend. :3 Dziękuję od razu za każde zgłoszenie. Love max ludki! <3
Zapraszam Was na mojego bloga: www.crazy-for-you-btr.blogspot.com
Mam nadzieję, że zostawicie tam niejeden komentarz za sobą. <3 No i na innym blogu, z imaginami , pojawi się notka z Kendallem w Titanicu. Staram się , aby to nie było żywcem zerżnięte z filmu, więc będzie ciekawie, ale to dopiero jak napiszę, to dam Wam tutaj linka. Mam nadzieję, że wejdziecie na bloga podanego w linku, bardzo zależy mi na Waszej opinii.
xoxo Claudia >.< <3
Czytaj przy Emeli Sande - CLOW _________________________ Miłość od pierwszego wejrzenia kończy się często małżeństwem do ostatniego westchnienia.
Do pokoju wparowała mama. Była uzbrojona... Miała w dłoniach pistolet na wodę , owinięta była fartuchem, a na głowie miała garnek. W drugiej ręce znów trzymała patelkę.
-James Maslow proszony na dół. W trybie now!!!-warknęła, a każdy na nią patrzył, jak gdyby zobaczył zjawę.James wstał i spokojnie zaczął kierować si w wyznaczone miejsce. Miałam już się zerwać na nogi i pobiec za chłopakiem, ale moja mama od razu wymierzyła we mnie pistoletem na wodę.
-Siadaj! I ani mi się waż wychodzić z pokoju!!!- powiedziała i zatrzasnęła drzwi. Chłopcy z niedowierzaniem na mnie patrzyli.
-Twoja mama zamieniła się w snajpera, mam rozumieć? - zapytał Logan, a każdy się zaśmiał.
-Chyba tak.- rzekłam. Ciągle bałam się, co moja mama wymyśli. Przyjaciele rozmawiali, a ja nie mogłam się na niczym skupić. Postanowiłam więc iść sprawdzić co się dzieje z Jamesem. Gdy byłam przy drzwiach Carlos się odezwał :
-Jesteś pewna, że chcesz stąd wyjść? A jak twoja mama walnie cię patelką w łeb? - zapytał, a ja się zaśmiałam.
-To będę leżeć, co mam robić? - rzuciłam i wyszłam.Wtedy poczułam dziwny ból w klatce piersiowej i ....
OBUDZIŁAM SIĘ.
Znów szara, przytłaczająca mnie rzeczywistość. Ten sam ptak, który ćwierka na parapecie, ten sam blask słońca wpadający do pokoju, ten sam pokój, w którym żyłam zanim poznała Big Time Rush. Nie wiem, jak radzić sobie z tym wszystkim. Zrezygnowana uruchomiłam laptopa i leżąc w łóżku patrzyłam aż się uruchomi. Postanowiłam zasłonić wszystkie swoje okna, abym miała strasznie ciemno w pokoju . Uruchomiłam TV oraz DVD i puściłam sobie "Martwe Zło". Horror, który właśnie się zaczął zapowiadał się bardzo ciekawie, więc ruszyłam na dół i zastałam na stoliku kartkę.
Pojechałam zawieść brata do babci na dwa dni. Ja dziś zostaję u cioci Wioli na noc, robimy babski wieczór.Bądź grzeczna! Chcesz, to zaproś przyjaciółki. Buziaki mama. ;*
Znów sama w domu. Nie jest to normalne, ale cóż. Wyjęłam dużą miskę i zrobiłam popcorn z dwóch opakowań. Nalałam do szklanki picia i ruszyłam szybko zamknąć drzwi. Gdy przekręcałam klucz, usłyszałam pukanie. Otworzyłam drzwi nie patrząc , w jakim stanie jestem.
-Panna Claudia?- spytał jakiś mężczyzna.
-Tak, to ja. O co chodzi?- spytałam, a on schował do spodni jakiś notes i podniósł z parapetu ogromny bukiet kwiatów.
-Dla pani. - rzucił i chciał już się kierować w stronę auta.
-Proszę chwileczkę zaczekać. Od kogo to?- zapytałam, a on posłał mi ciepły uśmiech i rzekł : -Ma pani nie typowego wielbiciela. - i bez wahania wsiadł do powozu i zniknął mi z oczu. Zrezygnowana weszłam do domu i wstawiłam bukiet do wazonu. Zaczęłam zaglądać do kwiatków, a wtedy poczułam, jak ktoś zasadził mi niezłego klapsa w tyłek. Podskoczyłam i zobaczyłam Marcela i Magdę.
-Nooo dzięki wiesz!- westchnęłam zawstydzona i posłałam jednak promienny uśmiech.
-W ogóle jak ty wyglądasz co?- wrzasnęła przyjaciółka .
-Em.. Jestem w piżamie? Nie wychodzę z domu?- mówiłam lekko zniesmaczona.
-Jest tak piękny dzień, a ty chcesz siedzieć w domu?! Chyba się zapomniałaś dziewczyno!!! - krzyknął Marcel.
-Ogarnijcie się. Nie mam na nic dziś ochoty, wybaczcie.- mówiłam zdołowana, a kumpel podszedł i mnie przytulił.
-Dziękuję, że nie odchodzicie ode mnie tak po prostu... Jesteście najlepsi.- westchnęłam ciężko i również go objęłam czule.
-Nic tu po nas. Jak będziesz coś chcieć, to dzwoń. Przyjdziemy jak najszybciej. - powiedział Maj i pocałował mnie w policzek. Potem oboje ruszyli w stronę wyjścia, a ja szybko zabrałam wszystkie rzeczy i upewniłam się, że zamknęłam dom. Gotowa znów położyłam się do łóżka i z włączonym laptopem oglądałam film. Przeglądałam również facebook'a i zobaczyłam to;
NEWS Z OSTATNIEJ CHWILI! LOGAN JEST W POLSCE ZE SWOJĄ DZIEWCZYNĄ! WIDZIELI ICH,JAK WYSIADALI Z SAMOLOTU W KATOWICACH!!! NIE SĄ SAMI!
Nie są sami? Czyli są z kim? Ale wróć! ANITA JEST W POLSCE!!! Szybko wyjęłam swój telefon i chciałam do niej zadzwonić. Postanowiłam jednak iść wziąć prysznic. Gdy już otuliłam się taflą przyjemnego ciepła, przypomniałam sobie, że nie zabrałam ubrań. Wyszłam z kabiny prysznicowej i ruszyłam, owinięta ręcznikiem do pokoju.
-CO WY TU DO CHOLERY ROBICIE?! - krzyknęła widząc Logana, Anitę i Jamesa.
- Głupolu! Ty jak zawsze zostawiasz klucz w kwiatku?!- westchnęła i mnie przytuliła.
-Cześć kochana.- szepnęłam zamykając oczy. Czułam, że dopływają do nich łzy, ale dlaczego?
- Cześć Logan! - powiedziałam równie radosnym co przytłaczającym głosem.
-Witaj.- szepnął i również mnie przytulił. Popatrzyłam teraz na Jamesa, który podniósł się i podszedł do mnie.
- Może mnie też jakoś przywitasz?- spytał. Wyminęłam go i ruszyłam po ciuchy.
-Zaraz wracam.- westchnęłam ciężko. Weszłam szybko do łazienki i płacząc wykonałam dalsze czynności.
Gotowa wyszłam i spojrzałam na Jamesa, który stał plecami do mnie. Poklepałam go po barku,a ten odwrócił się do mnie. Najpierw uderzyłam go w twarz z otwartej ręki, a ten nie wiedząc za co to spojrzał na mnie , łapiąc się za bolące miejsce. Szybko jednak złapałam jego twarz i delikatnie go pocałowałam.
-To pierwsze, za to co mi wtedy zrobiłeś, a to drugie, to dopisz sam znaczenie.- powiedziałam uśmiechnięta. Anita wraz z Loganem przyglądali się nam, wyciszając horror i jedząc mój popcorn.
- Em..No nie wiem, wracasz do mnie?- spytał z nadzieją, a ja znów dotknęłam delikatnie jego szyi i przybliżyłam się do niego. Złączyliśmy się w pocałunku, który trwał dłużej, niż przed chwilą.
- A teraz jak sądzisz?- mówiłam ciągle trzymając ręce na jego szyi.
- Teraz sądzę, że tak.- dodał , a potem uniósł mnie do góry. Zakręcił wokół własnej osi i popatrzył na mnie.
-Kocham cię.- powiedział mocno mnie przytulając.
-Ja ciebie też wariacie! Nie musiałeś tego wszystkiego robić.. Na każdym koncercie... - szepnęłam patrząc mu w oczy.
-Ale czego?- spytał udając głupiego.
- Każde worldwide śpiewane zza kulis sceny. Nikt nie widzi, co w tym momencie robisz.. - mówiłam dalej.
- Wtedy włączyłem na tablecie twoje zdjęcie i tak udawało mi się śpiewać tą piosenkę. Odzwierciedlała moje uczucia do ciebie.- rzekł i pocałował mnie. Zrobiło mi się cieplej na sercu.
-Kochany jesteś! -westchnęłam.
-Dziękuję. Ty również.- i znów mnie pocałował.
-WOOOOAH! Wreszcie!- zawołał Logan i przybił z Anitą piątkę. Popatrzyliśmy się na niego niezrozumiale .
-Nic, nic! Idziemy na miasto?- spytał, a każdy się zgodził. Przepełniona szczęściem ruszyłam z domu wreszcie z tym, z kim chciałam z niego wyjść... Z Jamesem...
Wreszcie nadszedł wieczór. Chłopcy byli w swojej willi , a Anita spała u siebie w domu. Siedziałam więc sama i oglądałam jakiś horror. Usłyszałam pukanie w okno... Spojrzałam w jego kierunku i zobaczyłam Jamesa.
- Głupku co ty tu robisz?!- zapytałam i wpuściłam go w dość nietypowy sposób.
-Przyszedłem do swojej dziewczyny, nie można?- spytał i od razu mnie pocałował... Każdy jego całus był coraz bardziej zachłanny i pełen namiętności... Położył mnie na łóżku i nie przestawał całować...
________________________________ Tadam :) Haha :D Nie chciałam zaczynać tutaj swoich schiz! :3 Dodaję teraz notkę a w następnej będzie się działo : ) Czekam na Wasze komy! Dobranoc :*